Gracze = terroryści
Antyterrorystyczna paranoja sięga w Stanach Zjednoczonych zenitu. Wystarczy się przyznać do grania w "World of Warcraft", żeby wzbudzić podejrzenia...
Wyobraźcie sobie taką scenę, która wydarzyła się w jednym z samolotów lecących do Stanów z Kanady. Jeden z pasażerów będąc w toalecie przypadkowo stracił swojego iPoda w bardzo niefartowny sposób. Mianowicie kiedy opuszczał toaletę do muszli wypadł mu jego odtwarzacz. Nie zauważył on jednak zguby - ale i nie spuścił jej, bowiem kiedy obsługa samolotu zorientowała się, że w WC jest jakiś dziwny elektroniczny sprzęt, samolot awaryjnie lądował na najbliższym lotnisku.
To jednak tylko początek historii, bowiem pasażerów wzięto na przesłuchanie. Kiedy właściciel zguby przyznał się, że wraca z Kanady, gdzie spotkał się z ludźmi poznanymi w "World of Warcraft" został dokładnie przepytany z treści gry, a jego laptop został przeszukany, na wypadek posiadania przez niego materiałów mogących świadczyć o współpracy z ogólnoświatową siecią terrorystyczną. Mogę tego nie skomentować?